poniedziałek, 6 lipca 2015

1. Recenzja książki: Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick


Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet... Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Himphreyem Bogartem... Pif-paf!

Wybacz mi, Leonardzie to kolejna książka Quicka skierowana do młodzieży. Lekkie pióro autora, świetne poczucie homoru i nietuzinkowe pomysły na fabułę - tak w skrócie opisałabym jego wszystkie dzieła. Uwielbiam książki owego autora, a kiedy sięgam po następną jego powieść, moje zamiłowania do tego pisarza coraz bardziej wzrasta. Tym razem Quick przerósł samego siebie. Mowa tu oczywiście o Wybacz mi, Leonardzie.

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis na tylnej okładce książki trochę się rozczarowałam. Kolejny zbuntowany i inny od reszty nastolatek? Czy nie przeczytałam już z kilknanaście takich książek? Po świetnym Niezbędniku obserwatorów gwiazd miałam nadzieję, że i ta książka mnie zachwyci i oczaruje. I wiecie co? Po skończeniu zielonej lektury z zaskoczenia stwierdziłam, że Wybacz mi, Leonardzie jest bezkonkonkurencyjnie lepsza od Niezbędnika.

Najlepsze w tej książce jest to, że nie stoimy ciągle w miejscu, tylko bezustannie przemieszczamy się z głównym bohaterem w nowe miejsca. Dzięki temu akcja nie jest nudna, tylko pełna ekscytacji i wzbudzającej ciekawości. Często w trakcie czytania zastanawiałam się, co tym razem zaplanował Leonard i gdzie nas wkrótce zabierze. Fabuła jest naprawdę wciągająca. Przez cały czas byłam ciekawa, jak zakończy się ta książka i co uczyni nasz główny bohater. Mimo iż przeczytałam ją tylko w zaledwie kilka dni, czułam się bardzo związana z Leonardem. Kiedy tkwiłam na ostatniej stronie, nie chciałam go opuszczać, tylko dowiedzieć się, co przez kolejne lata będzie się z nim działo. Po prostu odczuwałam coś z rodzaju więzi między nami i żal mi było się z nim rozstawać .

Mimo że w książce występowało mnóstwo negatywnych bohaterów, w niewytłumaczalny dla mnie sposób poczułam do nich wszystkich ogromną sympatię (no, może z wyjątkiem Ashera). Zdążyłam w pozytywny sposób przekonać się do uberdurniów, Lauren oraz Babacka, choć z początku za nimi nie przepadałam. Postacie zostały naprawdę bardzo dobrze wykreowane. Widać, że Quick wiele nad nimi myślał, ale nie po to, żeby jakoś zapełnić fabułę. Każdy boheter wnosi coś do książki, niezależnie od tego, czy jest to coś pozytywnego, czy negatywnego. Wszystkie postacie są bardzo dobrze przemyślane, szkoda tylko, że tak rzadko trafiam na takie w książkach.

Kiedy zdążymy poznać zamiary Leonarda, czyli najważniejszy motyw tej książki przyznam się, że książka nabrała dla mnie trochę mroczny klimat, natomiast mimo tego książkę lekko i przyjemnie mi się czytało. Nic nie zostało naciągnięte ani podkoloryzowane. Wybacz mi, Leonardzie jest w stu pocentach autentyczna, a Quick nie obdarzył głównego bohatera ''przypadkowym'' szczęściem ani idealnością. Wszystko jest tak bardzo naturalne, iż czułam się, że siedzę sobie spokojnie na ławce i obserwuję to wszystko z niedalekiej odległości.

Szczerze mogę wam polecieć tę powieść. Może nie jest ona jakimś perfekcyjnym i doskonałym dziełem, natomiast jeśli jakaś osoba spytałaby się mnie, jaką poleciłabym jej książkę, bez zastanowienia odpowiedziałabym, że Wybacz mi, Leonardzie jest naprawdę świetną pozycją dla każdego. Książka uczy, jak w inny sposób możemy spojrzeć na rzeczywistość. Są w niej poruszone takie sparwy jak religia, homoseksualność czy nawet rasizm, jednak nie one grają pierwsze skrzypce w powieści, jedynie podtrzymują fabułę i nadają jej charakter. W wybacz mi, Leonardzie znajdziemy dużo przemyśleń głównego bohatera na temat tych właśnie rzeczy. Bardzo spodobał mi się jego tok myślenia oraz sposób, w jaki otwarcie mówi o tematach wciąż dla nas tabu. W pewien sposób książka zmusiła mnie do przemyślenia o sprawach, które dotychczas mnie nie interesowały. Naprawdę z całego serca polecam wam tę książkę - na pewno się na niej nie zawiedziecie, a ja tymczasem z niecierpliowścią wyczekuję premiery w Polsce kolejnych tomów Quicka.

6 komentarzy:

  1. Czytałam Niezbędnik, więc jeśli ta książka jest jeszcze lepsza, to oczywiście muszę po nią sięgnąć. Choć czytając opis fabuły miałam takie samo wrażenie - kolejni nudni nastolatkowie. Ale liczę, że Matthew Quick mnie nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przypuszczałam, że ta książka może okazać się aż tak interesująca. W takim razie muszę koniecznie się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno przeczytałam "Prawie jak gwiazda rocka" autorstwa cudownego Matthewa Quicka i gorąco Ci ją polecam! Jest to świetny poprawiacz humoru, przy którym zgubi się też kilka łez. "Wybacz mi, Leonardzie" grzeje miejsce na mojej półeczce i z pewnością niedługo się w nią wgryzę ;)
    Wiem, że Quick mnie nie rozczaruje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio właśnie zaopatrzylam się w Prawie jak gwiazda rocka, na razie jednak czeka w kolejce, bo musze ochłonąć po Quicku. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam książki, w których akcja nie stoi w miejscu, ale trzeba się poruszać. Jak na razie nie czytałam żadnej z książek autora, ale czuję, że to jest jedna z jego najlepszych i na pewno po nią sięgnę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za książkami dla młodzieży, ale mam wrażenie, że tę powinnam przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)