sobota, 17 października 2015

18. Recenzja książki: Gdzie jest korona cara? - Artur Pacuła


Igor chodzi do klasy z Moniką, ale zaczyna z nią rozmawiać dopiero na obozie w zamku Czocha. Kiedy dołączy do nich kuzynka Ala i dopiero poznany Miras, okaże się, że stworzą znakomity zespół. Na szczęście kilku szalonych pomysłów nie zrealizują. Opiekuje się nimi pan Marcin Krygier – zafascynowany historią nauczyciel. To on wprowadzi młodzież w świat historycznych zagadek związanych z zaginionymi tuż po II wojnie światowej klejnotami. Wszyscy oni nie przypuszczają, że stare, opowiedziane wielokrotnie historie o skradzionych skarbach mają w sobie ziarno prawdy. Nauczyciel zauważy, że świeże, młode spojrzenie może okazać się pomocne i otworzyć nowe ścieżki w poszukiwaniach.

Gdzie jest korona cara? to niedawno wydany debiut Artura Pacuły. Ostatnimi czasy bardzo rzadko zdarza mi się sięgać po książki typowo młodzieżowe. Nie wiem jak to jest, ale obecnie czuję większą sympatię do gatunków New/Young Adults. Niemniej byłam bardzo ciekawa fabuły jak i zagadki, w którą mają zostać wplątani główni bohaterowie, a Gdzie jest korona cara? przypomniała mi czasy, kiedy tylko takie lektury czytałam.

Główny wątek książki rozgrywa się na obozie wspinaczkowym, na którym pierwsze skrzypce gra zamek Czocha położony nad Zalewem Leśniańskim. Szczerze się teraz przyznam, że o owym zabytku mało słyszałam, nie wspominając już o tym, że nie miałam wówczas pojęcia, gdzie on się znajduje. Jednak nie było to dla mnie problemem, gdyż autor dokładnie o wszystkim informuje czytelnikowi. Głównymi bohaterami są uczniowie piątej klasy podstawówki - nieśmiała Monika uwielbiająca nałogowo słuchać muzyki, wysportowany i odważny z burzą rudych włosów Igor, największy na obozie Miras oraz młodsza o rok od pozostałych, kuzynka Igora, Ala. Kiedy wraz ze szkołą przyjeżdżają na zamek Czocha sami jeszcze nie wiedzą, że los szykuje dla nich przygodę, która na długo zostanie im w pamięci. A zamek, jak to zamek, skrywa w sobie mnóstwo sekretów...


Po raz drugi się już dzisiaj przed wami przyznaję, iż na samym początku podeszłam do książki z lekkim przymrużeniem oka. I nie chodzi tu wcale o polskiego autora (nawiasem mówiąc, uwielbiam naszych polskich pisarzy), tylko raczej o gatunek lektury, bo choć kiedyś tylko takie książki czytałam, na chwilę obecną sięgam po nieco inną literaturę. I to był mój błąd, bowiem pan Pacuła napisał dobrą książkę - wykreował świetnych bohaterów jak i historię, w której chętnie bym odnalazła swoją rolę, no bo kto nigdy nie chciał przeżyć takiej przygody? Autor naprawdę mnie zaciekawił wszystkimi legendami oraz faktami dotyczących zamku Czocha, co zdarza się naprawdę rzadko, bo ja i historia to totalne nieporozumienie. I co najlepsze, dalej czuję niedosyt, gdyż Artur Pacuła wzbudził we mnie ogromną chęć odwiedzenia tego miejsca.

Na fabułę mamy wgląd poprzez trzecioosobową narrację, a dzięki szczegółowym i barwnym opisom, autor nadaje książce fantastycznego, lekko tajemniczego klimatu. Na początku za wiele się nie dzieje, pierwsze rozdziały skupiają się na dokładnym przedstawieniu bohaterów, dopiero potem akcja staje się bardziej dynamiczna. Mimo że Monikę, Alę, Igora i Mirasa polubiłam, to jednak Lena wzbudziła we mnie największą sympatię. Uzależniona od swojej komórki, wiecznie wstawiająca zdjęcia na portale społecznościowe dziewczyna to ciekawa postać, na którą warto zwrócić uwagę. Wspomnę również, że w książce co jakiś czas pojawiają się ilustracje, które odebrałam bardzo pozytywnie, bo dzięki nim jeszcze bardziej wsiąkłam w świat i klimat powieści. Gdzie jest korona cara? została wydana w miarę dobrze, jedynym minusem jest to, że podczas czytania jeszcze trochę, a grzbiet zostałby w okrutny sposób... hmm... wyłamany? Pogięty? Wspominałam już kiedyś o tym, że wyginające grzbiety to moja książkowa zmora, nie wpływa to jednak na moja opinię o książce. Okładka również niczemu sobie, kolorowa ilustracja na pewno wzbudzi w niejednym czytelniku zainteresowanie.

Podsumowując, Gdzie jest korona cara? to jak na debiut bardzo dobra książka, przy której bardzo miło spędziłam kilka dni. Odkrywanie zagadki wraz z głównymi bohaterami było czymś fantastycznym, z pewnością powieść podrzucę mojemu młodszemu kuzynowi. W książce znalazło się kilka niedociągnięć, o które mogłabym się trochę poczepiać, ale młodsi czytelnicy 9-13 lat z pewnością nie zwrócą uwagę na takie drobiazgi. Gdzie jest korona cara? to idealna książka dla "młodszych nastolatków", szukających fantastycznej i niezapomnianej przygody.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorowi.

***************************************************************************

Tytuł: Gdzie jest korona cara?
Oryginalny tytuł: -
Autor: Artur Pacuła
Przekład: -
Polskie wydanie: 21 sierpnia 2015
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 302
Cena: 29, 99 zł
Ocena: 7/10

11 komentarzy:

  1. Książka może być fajna, ale okładka całkowicie mnie odrzuca :/

    Pozdrawiam i zachęcam do udziału w konkursie o "Aplikację" :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że książka jest dla nieco młodszych czytelników, to może być całkiem ciekawa. Może kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sądzę abym sięgnęła. Książka skierowana dla młodszych, a ja mam do przeczytania cały stos. Nie sądzę, abym się skusila ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie jest to książka w moim guście. I faktycznie okładka nie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam już chyba dawno wyrosłam z tych młodszych młodzieżówek :P. Dlatego to raczej nie dla mnie, wolę sięgać po nieco inne odstresowywacze ;).
    Okładka tej książki nie wiem czemu ale kojarzy mi się z "Chłopcami" Ćwieka xD.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się to z serią Felix, Net i Nika... I raczej nie mam ochoty xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka dobra dla młodszych czytelników. Mój synek niestety jest jeszcze na nią za mały, ale w przyszłości będę miała ten tytuł na uwadze :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki młodzieżowe. Ta mnie ciekawi ze względu akcję na zamku Czocha na Dolnym Śląsku, gdzie mam zamiar w przyszłym roku pojechać :) Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, chyba wyrosłam z takich książek. Jednak z drugiej strony nigdy takich nie czytałam, więc może warto by było spróbować...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)