piątek, 2 października 2015

15. Recenzja książki: Gwiazda Wschodu - Iga Wiśniewska


Tajemniczy chłopak, który dołącza do klasy. Niepozorna nastolatka, zbierająca figurki aniołów. Rzeźba płaczącej anielicy na miejskim cmentarzu. Trzepot kamiennych skrzydeł. I historia, która lubi się powtarzać…

Paranomal romance to taki gatunek, który czytałam kiedyś bardzo namiętnie, dopiero jakiś rok temu zaczęłam sięgać po nieco inną literaturę. Niemniej jednak byłam zainteresowana tą książką, gdyż zaczęłam się zastanawiać, czy ten gatunek potrafi mnie jeszcze czymś zaskoczyć.

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Anabel - nieśmiała i skryta w sobie dziewczyna, której rodzice zginęli w wypadku, kiedy miała dziesięć lat. Od tego momentu nastolatka mieszka w domu z życzliwą i nieco przebojową ciotką, szukającą co rusz nowego wybranka serca. Anabel, mimo swojego braku pewności siebie oraz skromnej postawy, jest bardzo dojrzałą postacią. W ciągu tych prawie dwustu stron możemy zaobserwować jej przemianę, dzięki której staje się bardziej dorosła oraz pewna siebie. Co do Aleksandra - tajemniczego i pewnego siebie amanta głównej bohaterki, można było od początku przewidzieć, że nie będzie on tylko zwykłym bohaterem. Na wstępie autorka nie zdradza nam za wiele o nim, dlatego sami nie wiemy, czy możemy mu zaufać. I tu pojawia nam się pewien schemat - ona, nieśmiała i wstydliwa nastolatka i on - przystojniak, za którym szaleją wszystkie dziewczyny, ale on jednak woli tę brzydką. Nie wspominając już o tym, że skrywa w sobie pewną tajemnicę, którą niekoniecznie chce się pochwalić światu.

Zdarzło się, że Iga Wiśniewska w swojej książce porównywała sytuację Aleksandra i Anabel do Zmierzchu, w sumie co się dziwić, w obu tych powieściach pojawia się dużo podobieństw. Ale drażnił mnie jednak fakt, że autorka nieco szydziła (może nie dosłownie) z powieści pani Meyer, na początku niebardzo to rozumiałam, gdyż Gwiazda Wschodu nie reprezentuje sobą inteligentniejszej lektury.

Fabuła nie była skomplikowana, autorka wolała się raczej skupić na ważniejszych rzeczach, które mają wpływ na dalszy ciąg wydarzeń. Historia Anabel i Aleksandra była bardzo ciekawa i urozmaicona - co rusz się coś działo, dlatego nie można w Gwieździe Wschodu narzekać na nudę. Wątek miłosny został nawet ciekawie skonstruowany. Bohaterzy stopniowo się poznawali, odkrywali swoje tejmnice, czy opowadali o swoich sytuajach rodzinnych. Aleksander jest taką postacią, którą z chęcią poznałabym w świecie nie tylko książkowym. Tak samo jak z fabułą, autorka postanowiła swoją uwagę dać przede wszystkim głównym postaciom, co mi się spodobało, bo każda z nich została z dokładnością obsadzona w książce. Coś, co mnie niestety rozczarowało, to zupełny brak poczucie humoru w tej książce, na który zdarza mi się zwracać dużą uwagę. Niby były dwa czy trzy zabawne momenty, ale wydaje mi się, że to stanowczo za mało.

Zakończenie mnie zaskoczyło. Przeraziło. Zszokowało. Dosłownie otępiło, bo dzięki niemu dowiadujemy się, dlaczego w tej książce spotykamy ten właśnie schemat z nieśmiałą dziewczyną i niebezpiecznym chłopakiem. Koniec książki jest mocny i bardzo zaskakujący, osatnimi czasy żaden autor nie potrafił mnie aż tak zaskoczyć. Szczerze powiedziawszy, na początku myślałam, że to kolejny tani paranomal, ale uwierzcie, dzięki szokującej końcówce zmieniłam zdanie na temat całej książki. Naprawdę, wielkie brawa i szacunek dla pani Wiśniewskiej, która manipulowała i bawiła się mną przez całą powieść, a potem wyjawniła cały sens tej historii, podczas której doszłam do wniosku: Jak ja mogłam tego nie zauważyć?!

Reasumowując, Gwiazda Wschodu to udana książka, która w sam raz nadaje się na zrelaksowanie po ciężkim dniu. Wiągnęła mnie do swojego świata i na długo nie pozwalała go opuścić. Sporym minusem tej powieści niestety jest sam pomysł, który został wykorzystany w tysiącach innych paranormalach, na szczęście potem dowiadujemy się, dlaczego autorka postanowiła umieścić go i w swojej książce. Pióro pani Wiśniewskiej jest lekkie i nie trudne w odbiorze, w końcu powieść jest adresowana do nastoletnich czytelników. Gwiazda Wschodu pozytywnie mnie zaskoczyła, choć szkoda, że zakończyła się tak szybko. Historia Anabel i Aleksandra może nie na długo zapadnie mi w pamięć, niemniej będę ją mile wspominać. Polecam Wam zapoznanie się z tą lekturą, zwłaszcza, kiedy macie już dość kolejnych kopii Zmierzchu, bo Gwiazda Wschodu odmieni Wasze nastawienie do tego rodzaju literatury.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Lucky


***************************************************************************

Tytuł: Gwiazda Wschodu
Oryginalny tytuł: -
Autor: Iga Wiśniewska
Przekład: -
Polskie wydanie: 18 czerwca 2015
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 192
Cena: 21, 90 zł
Ocena: 6/10

13 komentarzy:

  1. Kiedyś też szalałam na punkcie tego gatunku, ale przejadło mi się już i nie sięgnę prędko po kolejną taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Płaczące Anioły?! DON'T BLINK.
    (przepraszam, naćpałam się Doktorem xD)
    Szczerze mówiąc jak zaczęłam czytać recenzję i jeszcze doszło to porównanie do Zmierzchu, to stwierdziłam że będę omijać z daleka. Ale udało ci się, naprawdę mnie zaciekawiłaś! Książka leci na listę chciejczytadeł :). Cóż, za romansami nie przepadam, ale może w wersji paranormal będą zjadliwe :D?
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka bardzo fajna i mnie też zakończenie zaskoczyło i przyprawilo o ciary :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno nie będzie to mój "must have", ale jeśli mi się trafi to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W recenzjach tej ksiazki, które czytałam również było wspomniane o tym zaskakującym końcu, i przez ten koniec tak naprawdę mam ochotę zapoznać się z Gwiazdą wschodu :D

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie ciągnie mnie do polskich autorów, ale ostatnio w sieci aż roi się od pozytywnych recenzji ich twórczości. Chyba nie mogę w takiej sytuacji pozostać obojętna ;)
    Nominowałam cię do Literackiego Miasteczka TAG :D miłej zabawy ;)

    http://zaczarowana-me.blogspot.com/2015/10/literackie-miasteczko-tag.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie książki są dobre na to, by czasami się odstresować. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie chyba nie jestem zainteresowana tą książką, a do polskich autorów też nie za bardzo mnie ciągnie ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka strasznie mnie zniechęca, widząc ją od razu nasuwa mi się na myśl ''Zmierzch''. A jak jeszcze piszesz, że nawet autorka o nim wspomina... To już sprawia, że książka nie nasuwa się na górę listy książek do przeczytania. Ale może kiedyś dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I teraz będę się zastanawiała, póki nie przeczytam, o co chodzi z tą końcówką :D Gdyby nie ona to bym nawet na tą książkę nie popatrzyła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szydzi ze Zmierzchu - ej już ją chyba lubię :D Ale na razie nie mam ochoty na romanse - przede mną raczej duuużo fantasy :D Jak zwykle zresztą xD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)