sobota, 7 listopada 2015

21. Recenzja książki: Utrata - Rachel Van Dyken


Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce. Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

New Adults już od pewnego czasu stał się gatunkiem literackim bardzo popularnym. Z tego też powodu, autorom coraz trudniej jest napisać coś oryginalnego, coś co zachwyci i przede wszystkim wyróżni się z tłumu tanich romansów. I właśnie dlatego sięgnęłam po Utratę - liczyłam, że książka wzbudzi we mnie ogrom emocji i przeżyję niesamowitą przygodę (większość opinii na lubimyczytac.pl mnie o tym wówczas zapewniło) niestety nie okazało się to prawdą, gdyż kiedy już skończyłam lekturę, pierwsze co przyszło mi na myśl to zażenowanie i kompletne rozczarowanie.

Do teraz nie potrafię zrozumieć, dlaczego Utrata cieszy się taką popularnością, gdyż w moim odczuciu okazała się przeciętną młodzieżówką. I nie chodzi tu oto, że nie wylałam na niej morza łez, a raczej o niewykorzystany potencjał autorki. Z tej banalnej historyjki Rachel van Dyken mogła stworzyć coś naprawdę niesamowitego, jednakże w moim odczuciu Utrata to po prostu odgrzewany kotlet.

Postacie, jak to postacie, były w porządku, ale mam wrażenie, że czytałam już gdzieś o takich. Najgorsze jest jednak to, że Rachel Van Dyken nawet nie poświęciła swojej uwagi na trochę dokładniejszym zarysowaniu bohaterów, dlatego też większość postaci wzbudziła we mnie obojętność. Choć przyznam, że postać Gabe'a okazała się najlepiej wykreowana - cięty język oraz pewność siebie bardzo mi się w nim spodobały. Był jeszcze Wes, czyli niegrzeczny badboy i umięśniony sportowiec, wielbiciel głównej bohaterki. Weston to najpopularniejszy przystojniak z collegu (uniwersytetu albo uczelni, tak szczerze to już nie pamiętam) za którym szaleją wszystkie studentki, ale on i tak wybiera główną bohaterkę. Nie żeby nie dało się tego przewidzieć.

Kiersten, czyli główna bohaterka (mimo że reszta postaci nie zainteresowała mnie za bardzo) okazała się nawet nieźle wykreowaną postacią. Mimo depresji oraz śmierci rodziców dziewczyna sprawiała swoją postawą osobę bardzo silną wewnętrznie, ale też inteligentną. Kiedy mięśniak Wes zwrócił na nią swoją uwagę, Kiersten nie poleciała do niego jak wygłodniały wilk. Nie wspominała co chwila o jego przystojnym i umięśnionym ciele, jak reszta "fanek" Wesa, była świadoma tego, że chłopak może ją wykorzystać i złamać serce.

W książce, oprócz niezbyt rozbudowanej fabuły występuje masa dialogów, dlatego Utratę czyta się w bardzo szybkim tempie. Szkoda, że autorka w ogóle nie przyłożyła się do jakichkolwiek opisów. Może to dobrze, jeżeli powieść ma być jedynie lekką lekturą, niezapadająca czytelnikowi na długo w pamięci, w sam raz na odpoczynek po ciężkim dniu.

Końcówka Utraty okazała się sztuczna i tandetna, poczułam się lekko zażenowana takim obrotem spraw. I to nie tak, że jestem przeciwniczką słodkich happy endów i zagorzałą fanką Gwiazd naszych wina, ale błagam, to było takie oczywiste...

Mimo tych wszystkich wad, ogromnym plusem tej książki jest przede wszystkim ironiczny humor oraz fantastyczne dialogi. Uwielbiam duet Gabe'a z Lisą, kiedy czytałam o ich przekomarzaniach, śmiałam się przy tej książce jak rzadko przy której.

Reasumując, Utrata to banalna książka jeszcze z banalniejszym happy endem, którą jednak czyta się niesamowicie szybko i przyjemnie. Dzieło Rachel Van Dyken szybko stało się bestsellerem, tak samo jak i kolejne części tej serii. Tak, ta książka ma kontynuację... Wydaje mi się, że Utrata nadaje się przede wszystkim dla nastolatek, lubiących czytać mało oryginalne romanse, ale romans to romans, nie każdy wymaga od niego ambitniejszej lektury. Wad było sporo, niemniej historia Wesa i Kiersten wciągnęła mnie i nie chciałam szybko kończyć tej książki. I tu pytanie: Czy warto sięgnąć po kontynuację? Jeżeli czytaliście już Utratę, jestem ciekawa, czy dać drugą szansę pani Van Dyken, w końcu i tak nic nie stracę, te dialogi czyta się w zastraszająco szybkim tempie.

10 komentarzy:

  1. To jest chyba pierwsze recenzja tej książki, która nie dostarcza samych ochów i achów. Wszędzie, gdzie tylko czytałam, pisano o geniuszu tej książki i o tym, że jest bardzo poruszająca. Dotychczas bardzo chciałam ją przeczytać, ale po Twojej recenzji mój entuzjazm bardzo osłabł. Jeżeli jest to kolejna banalna młodzieżówka, to nie wiem czy jest sens poświęcać jej czas :p
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo słyszałam o tej książce. Mimo paru niedoskonałości, przeczytam ją :D Boska recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, czyli dobrze, że mnie w ogóle nie interesuje! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba pierwsza, niezbyt pochlebna recenzja tej książki, jaką czytam. Do tej pory każdy bardzo ją chwalił. Mimo wszystko, nadal planuję po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że nie będzie to stracony czas ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  5. Eeee, z recenzjami na LC to w ogóle różnie bywa :P.
    Z tego co wiem, to Toxic jest właśnie o Gabie, może cię zainteresuje :).
    O Utracie słyszałam dużo, ale szczerze, to jakoś nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło do czytania. Nie przepadam za romansami :P. No, ale jak ktoś ma czas, to chyba fajnie sobie poczytać coś takiego lekkiego ;).
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  6. Rachel van Dyken znam z e-booków, czytałam "Elite". Jednak jej pisarstwo nie skradło mojego serca. Uważam podobnie do Ciebie "zwykłe młodzieżówki". Więc po "Utratę" nie sięgnę :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna jestem zaciekawiona tą książką i kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, może kiedyś jak nie będę miała co robić to lookne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi ''Utrata'' bardzo się spodobała. Miała w sobie coś co sprawia, że zakochuję się w danej książce ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)