poniedziałek, 9 listopada 2015

22. Recenzja książki: Wybrani - C.J. Daugherty


Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter? Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?

Odkąd pamiętam, moim marzeniem było uczenie się w szkole z internatem. Ale nie w takiej zwyczajnej, miała to być oczywiście szkoła, która zgrywa pewną tajemnicą i to właśnie ja mogłabym ją rozwiązać. Wszystko to za sprawą serialu Tajemnice domu Anubisa oraz oczywiście Harry'ego Potter'a, no bo kto nigdy nie marzył o uczeniu się w Hogwarcie? Dlatego też byłam bardzo zaciekawiona tematyką tej powieści, choć nie oczekiwałam od niej za wiele, zwłaszcza, że podobno miała to być zwykła młodzieżówka. Niestety fabuła z mrocznym internatem też już od pewnego czasu została wyczerpana, a jednak skuszona pozytywnymi opiniami postanowiłam zapoznać się z dziełem C.J. Daugherty.

Chodź fabułę pokrótce znałam, tak naprawdę nie miałam pojęcia czego mogę spodziewać po serii Wybranych - wampirów, wilkołaków czy po prostu zwykłego horroru?  Na szczęście w książce nie otrzymałam żadnych paranienormalnych zjawisk ani tym bardziej fantastycznych stworów. Jest to bowiem zwyczajna powieść, przez którą, owszem, można niekiedy poczuć dreszczyki strachu, ale nie spotkamy w niej mrożącego krew thrilleru.

Autorka świetnie stworzyła mroczność, którą książka została dosłownie zasypana. Już od pierwszych stron możemy doznać niezwykłą melancholię Cimmeri, czyli akademii, do której uczęszcza główna bohaterka, Allie. Podczas czytania czułam się, jakbym sama trafiła do tej szkoły, przez co jeszcze bardziej marzy mi się trafienie do ziejącego grozę internatu. Dzięki C.J. Daugherty miałam możliwość przeniesienia się do zupełnie nowego świata, do którego z pewnością bardzo chętnie bym się udała.

Allie to nieco zbuntowana nastolatka, której od czasu do czasu zdarzało się wpadać w niezłe tarapaty. Przez co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoją postacią; nie była szarą myszką, nad którą ciągle trzeba się litować. Jej upartość, odwaga i determinacja bardzo pomagały jej w tym, aby nie pozwalać sobą pomiatać. Mimo tych cech, Allie to życzliwa i pomocna dziewczyna, z którą chętnie bym się zaprzyjaźniła.

Oceny głównej bohaterki w starej szkole były jedynie przeciętne, nigdy nie należała do prymusów. Nie miała pojęcia, dlaczego została przyjęta do elitarnej szkoły, w której uczą się najbogatsi i najmądrzejsi. Wkrótce jednak zamierza odkryć tajemnicę, którą skrywa Cimmeria oraz powód, dlaczego rodzice wysłali ją do takiej szkoły.

Trójkąty miłosne to niestety kolejny oklepany temat, za którym nieszczególnie przepadam. Autorka postanowiła na umieszczenie się takiej właśnie figury geometrycznej i w swojej książce i szczerze przyznam, że na początku lekko mnie on denerwował, na szczęście pani Daugherty gładko z niego wyszła. Choć z bólem przewiduję, że nie zakończy się on na pierwszej części, kto wie, może poznamy jego koniec dopiero w ostatnim tomie? Mimo że główna bohaterka wiedziała, kogo wybrać, ja niestety byłam rozdarta między dwoma amantami. Sylvian jako pierwszy zdobył moje serce, od początku pokochałam jego Francuzki akcent oraz życzliwość wobec Allie. Niestety pani Daugherty miała wobec niego inne plany, powiem krótko - zmasakrowała Sylvaina. Więc, jak już się domyślacie, zaraz po tym to Carter, dzięki swojemu urokowi przejął mnie na swoją stronę. I tak już zostało do teraz, trójkąt miłosny może nie był przesadzony, niestety mi za bardzo pomącił w głowie i dziwię się, że główna bohaterka tak łatwo podjęła decyzję, skoro ja jestem w totalnej rozsypce.


Reszta bohaterów została dobrze wykreowana, niestety nie każdy miał swój udział w książce, a raczej pięć minut, w ciągu których zaprezentował się po krótko, chwilę pogadał, a potem znikał. Z tych wszystkich najbardziej polubiłam Rachel i Lucasa. Ta dwójka to naprawdę zgrane i zabawne osoby, dlatego od samego początku trzymałam za nich kciuki, dlatego jeśli nie będą razem, nie wiem, czy moja ocena pozostałych części będzie aż tak wysoka :p

Książkę czytało mi się raz ciekawie, raz nużąco, ponieważ akcja w Wybranych była dosyć urozmaicona. Momentami było bardzo spokojnie, ale po takich właśnie powolnych wydarzeniach następował wybuch. I tak na przemian - raz spokojnie, raz dynamicznie. Bardzo mi się to spodobało, bo nie zawsze lubię, kiedy w książce za dużo się dzieje, a tu mieliśmy czas na chwilowe zastanowienie się i odetchnięcie.

Co do okładki, w ogóle nie rozumiem, kto wpadł na pomysł, aby przedstawić Allie z czerwonym irokezem i jakimiś dwoma krechami na oku. Ta dziwna postać nic a nic nie nie jest podobna do rudowłosej dziewczyny, która sama przyznała, że odłożyła makijaż na czas pobytu w Cimmeri. Na szczęście w kolejnych częściach graficy zlikwidowali to nieporozumienie, a Allie nie jest już sztucznym punkiem.

Autorka zdecydowała się na trzecioosobową narrację, co było dla mnie miły zaskoczeniem, bo spodziewałam się, jak to w młodzieżówkach, na jednoosobową. C.J. Dauherty potrafi dobrze kreować fabułę jak i też bohaterów, a Wybrani to lekka i dobra młodzieżówka, czasami nieco zaskakująca i niepokojąca, ale nie aż tak, abym śmiała ją nazwać horrorem. Świetnie spędziłam przy tej książce czas, ale to chyba wszystko, bo nie wydaje mi się, aby cała seria została długo w mojej pamięci. Niestety autorka nie raczyła odpowiedzieć na bardzo dużo pytań, więc mam nadzieję, że uczyni to w kolejnym tomie, gdyż jestem ciekawa, jak to wszystko się skończy. Przez Wybranych mam lekki niedosyt, bo naprawdę zżera mnie ciekawość, jaką tajemnicę skrywa Cimmeria i rodzina Allie.

                     
Wybrani | Dziedzictwo | Zagrożeni | Zbuntowani | Niezłomni

***************************************************************************

Tytuł: Wybrani
Oryginalny tytuł: Night School
Autor: C.J. Daugherty
Przekład: Martyna Bielik
Polskie wydanie: 6 marca 2013
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 440
Cena: 34, 90 zł
Ocena: 7/10

16 komentarzy:

  1. Nie mam ochoty. Odstrasza mnie zwłaszcza ten trójkąt :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super recenzja :D
    Z opinii moich koleżanek słyszałam, że tylko pierwsza część jest dobra, a potem coś się "psuję", ale sama jeszcze nie czytałam więc nie mogę ocenić.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest masakaryczna, a Allie zmienia częściej zdania niż ja rękawiczki ;-; A ja je gubię zanim zima się zacznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Siostra mi polecała całą serię. Póki co jednak, nie mam czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Planuję sięgnąć po tę serię, więc mam nadzieję, że mi również się spodoba ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam ochoty na tę książkę, chociaż dużo osób pisało, że ją poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam różne opinie na temat tej serii, ale dalej nie spotkałam takiej, która by mnie przekonała. Raczej zostawię ją sobie na przysłowiowe 'kiedyś'. Przynajmniej dzięki Twojej recenzji dowiedziałam się, że to jednak nie jest książka o wampirach ;__; , bo jakoś to mi sugeruje okładka :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi też się podobała, ale kolejne tomy wydają mi się już trochę słabsze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuszą te wątki szkół z internatem prawda? Ja jeszcze czytałam taką serię, o Akademii Gottfrieda, gdzie uczyli się normalni ludzie z nieumarłymi :D Okładki Nocnej Szkoły są PASKUDNE, wielokrotnie pisałam o tym na swoim blogu, taki sztuczne i pozowane. Pierwszy i drugi tom serii podobały mi się najbardziej z całej piątki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Wybranych" (tylko pierwszą część) - właściwie tylko dlatego, że moja koleżanka wciąż ich polecała. Nie podobała mi się ta książka. Bardzo. Allie okropnie mnie irytowała - właściwie to nie miała żadnego charakteru, miała tylko być ładna i towarzyszyć swoim chłopakom, takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Trójkąt też był strasznie oklepany. Taka słabsza, nijaka młodzieżówka.
    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekałam na tę recenzję z niecierpliwością, z książką spotkałam się już kilka lat temu i zarys fabuły podobał mi się (czytałam jedynie opis na okładce), i dzięki Tobie już mam o niej "wierzchne" zdanie. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam książki z akademiami :D Z serii czytałam trzy pierwsze tomy, które bardzo mi się podobały. Fakt, trójkąt miłosny jest niestety męczący i na "Wybranych" się nie kończy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ech, te Tajemnice domu Anubisa... Mi też zachciało się przez nie do internatu ;D. Wracając do książki. Ogólnie mi się ona spodobała (no bo przecież dodatkowo dwa razy już spotkałam pani Daugherty na Targach ^^), ale ten trójkąt miłosny sprawia, że aż gotuję się z nerwów. Taaa... zdecydowanie za nim nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przebrnelam przez trzy tomy i stwierdziłam ze to nie seria dla mnie. Owszem sporo się działo w książkach ale relacje między głównymi bohaterami strasznie mi się nie podobały

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam :D
    Ale na tym zastopowałam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)