sobota, 5 grudnia 2015

25. Recenzja książki: Playlist for the Dead - Michelle Falkoff


Przychodzisz rano do kumpla i okazuje się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną kartką: "Dla Sama – posłuchaj, a zrozumiesz". Jak po tym szoku poskładać historię swego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co się działo w jego życiu? I w twoim własnym życiu – bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją – bo w twoim życiu pojawia się pewna zagadkowa dziewczyna.
(źródło: lubimyczytac.pl)

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Playlist for the Dead, od razu owa pozycja skojarzyła mi się z książkami Johna Greena oraz Matthew Quick'a. I właśnie z tego powodu chciałam sięgnąć po powieść Michelle Falkoff, bowiem dzieła Quicka i Greena całym swoim sercem uwielbiam, więc nietrudno zgadnąć, że już od dawna poszukiwałam czegoś podobnego. Książek poruszających temat śmierci przybywa na naszym rynku i przybywa, rzadko kiedy można trafić na coś wartego uwagi, dlatego trochę sceptycznie podeszłam do tej lektury. Niemniej jest jeszcze jedna rzecz, dla której sięgnęłam po tę książkę: głównym motywem Posłuchaj a zrozumiesz jest muzyka, bez której nie wyobrażam sobie życia, więc jak mogłabym nie sięgnąć po taką pozycję?

Przyjaciel głównego bohatera popełnia samobójstwo - Sam jest nie tylko zrozpaczony, ale też ogromnie wściekły na Haydena, który był jedyną osoba, z którą spędzał większość swojego czasu. Nieżyjący juz Hayden nie zostawia jednak Sama na lodzie, bowiem zaraz odkrywa, że przyjaciel zostawił mu pewną playlistą, w skład której wchodzi prawie trzydzieści piosenek. Każda z piosenek musiała dla niego coś znaczyć, dlatego główny bohater usiłuje dowiedzieć się co. Hayden zostawia dla niego zagadkę, ale także życiową lekcję.

Główny bohater, Sam, ma szesnaście lat, spokojny charakter, zamiast hucznych imprez i uprawiania sportu chłopak woli cały dzień przebywać w domu, na okrągło słuchać muzyki i czytać komiksy - do tego jest prawdziwym maniakiem komputerowym. Dlatego kiedy jego najlepszy przyjaciel, z którym dzielił te same pasje nagle postanawia odebrać sobie życie nie jest mu łatwo się pozbierać, zapomnieć i udawać, że nic się nie stało. Autorka jednak pokazuje nam innego Sama - gotowego dowiedzieć się, dlaczego Hayden dopuścił się do takiego czynu, a nie siedzieć bezczynnie i co chwilę wypłakiwać śmierć przyjaciela.

Niby nie mam nic do głęboko emocjonalnych książek, ale sami powiedzcie, ile razy trafiliście na powieści, w których autor zamiast skupić się na fabule, pisze ciągle o tym samym? Pół biedy, kiedy książka faktycznie doskonale umie ukazać czytelnikowi cierpienie bohaterów, ale wałkowanie depresji bez żadnego szczególnego sensu przez połowę książki nie należy do moich ulubionych. Dlatego też, autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, iż mimo poważnego tematu jaki porusza w swojej powieści pokazuje, że ma do niego pewien dystans. Przedstawia nam go z tej lekkiej strony, jednocześnie zmuszając czytelnika do zastanawia się nad rzeczami, o których nie każdy na co dzień namiętnie myśli. Główny bohater często wspomina o swoim przyjacielu, w końcu przez całą książkę słucha tytułowej playlisty, jednak nie na tyle, żebym poczuła się znużona.

Sam to inny bohater, mający własne zasady. Od zawsze z Haydenem trzymał się na uboczu, dlatego po śmierci przyjaciela trudno jest mu poznać nowe osoby. Nie żeby mu na tym zależało, Sam woli sam (taka nieświadoma gra słów) siedzieć w domu w towarzystwie gier komputerowych niż spotykać się ze znajomymi ze szkoły. Główny bohater jest typowym outsiderem i mimo że czasami nie potrafiłam go zrozumieć, bardzo szybko go polubiłam i już od początku życzyłam jak najlepiej - żeby odnalazł w życiu szczęście oraz bardziej otworzył się na świat. I powiem wam, że moje modlitwy zostały wysłuchane, bo jak to w powieściach Young Adult, pojawia się wątek miłosny. Nie chcę się nad nim na dużo rozwodzić, ale podobało mi się, że nie był przesłodzony, ale realistyczny. Taki, któremu się kibicuje oraz błaga o szczęśliwe zakończenie.

Playlist for the Dead to debiut amerykańskiej pisarki Michelle Falkoff i jak najbardziej da to się zauważyć, dlatego z całego serca kibicuję autorce, aby wydała kolejne powieści. Dzięki lekkiemu pióru oraz mnóstwa rozdziałów, książkę czyta się bardzo szybko.

Coś, co mocno wyróżnia tę książkę na tle innych to przede wszystkim tytułowa playlista, czyli zestawienie ponad dwudziestu różnych piosenek (każda przypada na jeden rozdział). Dzięki autorce poznałam kilka fantastycznych piosenek, a One Stop Closer oraz Mad World to ostatnio moje muzyczne uzależnienia - słucham ich na okrągło. Mimo że jeszcze nie przesłuchałam wszystkich piosenek, z pewnością zamierzam to zrobić.

Książka to dobra młodzieżówka poruszająca trudne tematy, które każdy może kiedyś zastać na swojej drodze. Dzięki tej powieści zrozumiałam to i owo i ku mojemu zdziwieniu, pewne moje poglądy uległy zmianie. Przyznam jednak, że oczekiwałam po tej książce czegoś świeższego i bardziej emocjonującego, czegoś po czym miałabym kaca książkowego, a zostały jedynie pojedyncze wspomnienia, bo mimo tego że książkę przeczytałam dosyć niedawno, już teraz wiem, że bohaterowie nie zostaną ze mną na dłużej, ale historia opisana w książce - jak najbardziej tak.

13 komentarzy:

  1. Czasem mam ochotę na dobrą młodzieżówkę, a ta taka się właśnie wydaje - wnioskując po Twoich słowach :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli znajdę czas- nie odmówię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka samobójstw zwłaszcza wśród młodzieży bardzo mnie intryguję dlatego też tak bardzo pragnę zapoznać się z tą pozycją.
    Zapraszam:

    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest właśnie w drodze do mnie i mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja i może się skuszę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do LBA :) ------------> http://aksamitne-stronice.blogspot.com/2015/12/lba-4.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pierwszy raz usłyszałam o tej książce, zainteresowała mnie - moją uwagę przykuła zarówno okładka, jak i intrygujący tytuł - ale gdy przeczytałam opis... Nie jestem fanką literatury młodzieżowej, Quicka czytałam tylko Poradnik pozytywnego myślenia, który to, choć całkiem przyjemny, nie przekonał mnie szczególnie, a z Greenem przyjemności jeszcze nie miałam. Raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusi mnie ta książka od samego dnia premiery. Przy najbliższej okazji będę musiała się w końcu z nią zapoznać. ;)
    Pozdrawiam!
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
  9. Na samym początku kiedy usłyszałam o tej książce, nie byłam do niej zbytnio przekonana, ale potem zmieniłam zdanie i jednak po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna czyham na "Playlist for the Dead". Świetna recenzja, zobaczmy jaka będzie moja opinia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ciągnie mnie do tej książki. Jestem zrażona przez "Trzynaście powodów" o podobnej tematyce.
    Pozdrawiam ❤
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa tej książki, ale specjalnie się do niej nie garnę. Jeśli wpadnie w moje łapki będę zadowolona, ale nie będę o to zabiegać. Ciekawi mnie tylko ta playlista; czy wpadnie w moje gusta czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesujący pomysł na powieść, ciekawa jestem czy wykonanie by mnie przekonało. Jak będę miała okazję to przeczytam ;-) A na razie czekają na mnie dwie książki Quicka - "Wybacz mi, Leonardzie" i "Prawie jak gwiazda rocka" ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)