wtorek, 5 stycznia 2016

28. Recenzja książki: Wędrowcy - Augusta Docher


Anna Wilk z pozoru jest zwykłą nastolatką, która powoli wkracza w dorosłe życie. Pasjonuje się malowaniem, wybrała studia artystyczne. Choć urodzona w Polsce, od wielu lat mieszka razem z matką i Wiką, serdeczną przyjaciółką, w Londynie. Z okazji ukończenia szkoły matki Anny i Wiki zaplanowały dziewczynom niespodziankę: wyjazd do Francji. Przebojowa Wika odkrywa, że znajdą się tam akurat wtedy, gdy niedaleko, w Cannes, odbywać się będzie słynny festiwal filmowy. A że kocha się w jednym z popularnych aktorów, Leo Blacku, wymusza na Annie wspólne pójście po autografy. Wydarzenia w Cannes wywracają życie Anny do góry nogami, bowiem Leo Black nieoczekiwanie wyławia ją z tłumu i proponuje spotkanie. Szybko pojawia się zauroczenie. Leo nie jest jednak zwykłym człowiekiem – jest Wędrowcem, człowiekiem odradzającym się w nowych wcieleniach. Jak zmieni się życie Anny i jak potoczą się losy tego niezwykłego związku?
(źródło: lubimyczytac.pl)

Eperu to debiut polskiej pisarki wydany w tegoroczne wakacje przed wydawnictwo Bis. Mimo że ostatnio staram się omijać szerokim łukiem gatunek jakim jest paranormal romance, to jednak duża ilość pozytywnych opinii ostatecznie przekonała mnie do tego, abym sięgnęła po pierwszą część cyklu o Wędrowcach.

Anna Wilk ma dziewiętnaście lat, a jej pasją jest malarstwo. Wraz z matką mieszka w Londynie, a jej najlepsza przyjaciółka, Wika jest ogromną fanką Leo Blacka, popularnego amerykańskiego aktora. Pewnego dnia główna bohaterka za namową Wiktorii zgadza się iść na festiwal filmowy, na którym owa gwiazda filmowa będzie podpisywać autografy. Kiedy już tam są, Leo, pośród tysięcy rozpętanych fanów dostrzega właśnie Annę i w dziwnych okolicznościach próbuje umówić się z nią na randkę. Główna bohaterka nie zna wówczas prawdziwego oblicza Blacka, jednakże po raz kolejny pod wpływem najlepszej przyjaciółki decyduje się na spotkanie.

Mimo że Anna jest o kilka lat ode mnie starsza, podczas czytania czułam się, że równie dobrze mogłaby być ona moją młodszą siostrą. Zachowanie głównej bohaterki, sposób myślenia oraz to, w jaki sposób reagowała na Leo Blacka na tyle odepchnęły mnie od siebie, że przez całą książkę nie pałałam sympatią do Anny. Powód jest chyba prosty - wystarczająco za dużo naczytałam się w książkach młodzieżowych o głupiutkich nastolatkach, które dopiero wkraczają w ten (jak same mówią) "dorosły świat" i popełniają masę niezroumianych przeze mnie błędów. Nie miałabym pretensji, gdyby Anna miała piętnaście, ewentualnie szesnaście lat, ale prawie dwadzieścia?

Cała książka została napisana w pierwszej osobie, natomiast historia przedstawiona jest z perspektywy nie tylko Anny, ale również Leo Blacka, prawie trzydziestoletniego mężczyznę. Leo, który pomimo tego, iż może mieć każdą kobietę, spośród milionów fanek wybiera właśnie główną bohaterkę - nie do uwierzenia, ale zdecydowałam, że to przemilczę, w końcu nie wiemy jakie życie może zgotować nam los. Na początku myślałam, że tylko Anna jest tą głupią, która jedynie ma dostarczać rozrywki niskiego lotu, ale pokojnie, drugie miejsce zajmuje Leo Black, amant głównej bohaterki, który jak już wspominałam, jest znacznie starszy od głównej bohaterki. Inteligencja, poziom humoru oraz zachowanie były niemal na równi z Anną. Niby nie wymagam od postaci nie wiadomo jak dojrzałego sposoby bycia, ale podczas czytania Eperu czułam się ogromnie zażenowana zachowaniem głównych bohaterów - myślałam, że czytam o dojrzałych osobach, które (jak same mówią) bardzo dużo w życiu przeszły, ale równie dobrze Leo mógłby być nastolatkiem.

Główny wątek książki skupia się na wielkiej miłości głównych postaci oraz opowiadaniu na temat wędrowców, czyli stworzeniach posiadających nadprzyrodzone moce. Owe istoty mają więcej, niż jedne życie - kiedy umierają, automatycznie rodzą się w nowym ciele, z tą jednak różnicą, że ich talent oraz zdolności rozwijają się do niewyobrażalnego poziomu.

Nie ma co ukrywać, iż wątek miłosny odgrywa w Eperu najważniejszą rolę, dlatego nieraz odkładałam powieść na bok i  głęboko rozmyślałam nad tym, czy byłoby w porządku, gdybym ominęła kilka nużących rozdziałów i znalazła w końcu taki, w którym choć trochę się dzieje. Ogromnie mnie nudziło, kiedy w pierwszych rozdziałach główni bohaterzy bez przerwy pisali do siebie maile, w których wyznawali sobie uczucia na przemian rozmawiając przez telefon o tym, jak dzisiaj spędzili dzień - litości! Zastanawia mnie jednak fakt, dlaczego Eperu to taka wielka cegła - gdyby to ode mnie zależało, na miejscu autorki wywaliłabym przynajmniej połowę niepotrzebnych fragmentów oraz banalnych scen, które nijak mają się do fabuły.


Coś, co mi niesamowicie podnosiło ciśnienie przez całą książkę to nadużywanie czasownika zaśmiać się. Mogłabym zrozumieć, że wszyscy bohaterowie to ogromni optymiści, ale w naszym języku polskim tyle mamy dobrych synonimów tego wyrazu, że po prostu trudno było mi to tolerować. Dialogi w wykonaniu Augusty Docher również nie powalały na kolana, widać, że autorka ma dużo jeszcze długą drogę przed sobą, dlatego w najbliższej przyszłości nie planuję sięgać po kolejne dzieła pani Docher.

Książkę poleciłabym przede wszystkim nastolatkom, które uwielbiają gatunek paranomal romance oraz niewybrednym czytelnikom, którzy chcieliby po prostu odprężyć się przy bardzo lekkiej, niewymagającej dużego myślenia lekturze. Osoby, które zwracają ogromną uwagę na szczegóły, dobrze wykreowanych bohaterów oraz niebanalne dialogi zdecydowanie nie mają co szukać w tej książce. A szkoda, bo liczyłam na coś lepszego, za to po kontynuację, która już dawno temu została zapowiedziana, stanowczo nie sięgnę.

***************************************************************************

Tytuł: Eperu
Oryginalny tytuł: -
Autor: Augusta Docher
Przekład: -
Polskie wydanie: 2015
Wydawnictwo: Bis
Liczba stron: 552
Cena: 34, 90 zł
Ocena: 2/10

10 komentarzy:

  1. Ojej... a miałam wielką ochotę, bo tak wszyscy zachwalali, a tu widzę, żę jednak Eperu nie jest tak doskonałe :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka byłaby dużo lepsza, gdyby wątek miłosny aż tak bardzo nie wybijal się na pierwszy plan.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo słyszałam o tej książce i czasem były to negatywy, a czasami pozytywy. Dotąd nie przekreślalam tej książki, ale po Twojej recenzji naprawde nie wiem czy po nią sięgnę, ponieważ nie mam ochoty na banalnych bohaterów.
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory planowałam przeczytać tę książkę, ale teraz już sama nie wiem. Irytująca główna bohaterka czy niezbyt dobre dialogi raczej nie wróżą niczego dobrego. Pewnie sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie książka dla mnie :/ Bardzo zwracam uwagę na takie szczegóły jak powtórzenia.Lubię czasami odprężyć się przy lekkiej lekturze, ale nie takiej, gdzie główna bohaterka zdaje się po prostu irytująca... Czekam na kolejne recenzje :* Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie lubię takich bohaterek! Uwielbiam kiedy są starsze ale jeżeli zachowują się jak głupiutkie niedoświadczone dziewczęta to się denerwuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję, że bym się w tej powieści nie odnalazła. Za dużo tu elementów, które mogłyby mnie denerwować - od bohaterów po sposób poprowadzenia całej historii. Zaufam Twojej opinii i odpuszczę sobie lekturę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za recenzję :) (kłania się autorka).
    Czytam skwapliwie wszystkie recenzje Eperu, a już zwłaszcza te krytyczne. Niestety rzadko kiedy te ostatnie pozwalają mi na naukę, wysnucie jakichś wniosków: co zmienić lub poprawić w mojej twórczości, ale tym razem tak nie jest.
    Chyba pierwszy raz jestem bardzo ukontentowana, bo wymiernie skorzystam z krytycznej recenzji. I bardzo, ale to bardzo serdecznie Ci dziękuję.
    Pewnie jesteś ciekawa, co wzbudziło mój entuzjazm? Otóż...
    Uświadomiłaś mi Droga Olivio jedną, bardzo cenną rzecz/fakt, a mianowicie nadużywanie zwrotu "zaśmiał się". Istotnie. Nadużywam. A teraz już o tym wiem i będę mogła nad tym popracować.

    Swoją drogą, to okropne, że uparcie wsadzamy w tekst jakieś nasze ulubione słówka/zwroty i obdarzamy nimi wszystkich bohaterów. To zjawisko dotyczy wielu autorów (zwłaszcza debiutantów). Coś się przyczepi (jak ten rzep przysłowiowy) i samo "wklepuje" bez zgody i wiedzy autora ;)

    Jeszcze o recenzjach.
    Wspaniale, gdy krytyk literacki (a za takich uznaję blogerów książkowych) potrafi wytknąć błąd jasno, klarownie i nie pozostawiając wątpliwości. Nie znoszę krytyki na zasadzie:
    - Nie podobało mi się.
    - Dlaczego nie?
    - Bo nie.

    Taka krytyka rodzi wyłącznie frustrację.
    A Twoja recenzja jest jej przeciwieństwem.
    Wspomnę również o drugim zjawisku spotykanym często przy ocenie książek, czyli o postrzeganiu bohaterów.
    Uwielbiam czytać. Pochłaniam książki, głównie skupiając się na literaturze kobiecej i młodzieżowej, choć ostatnio nadrobiłam w dziale kryminałów i pokrewnych. I zauważyłam już dawno, że im bardziej utożsamiam się z gł.bohaterką, tym lepiej mi się czyta i tym bardziej podoba mi się dana książka. Oczywiście vice versa: gdy czytam o jakiejś kobiecie, która stanowi moje całkowite (charakterologiczne) przeciwieństwo, męczę się okrutnie, bo ani kibicować takiej osobie, ani ją polubić. Wiadoma rzecz.
    Zakładam, że Anna nie przypadła Ci do gustu z tego właśnie powodu, a co za tym idzie - również lektura Eperu nie przyniosła Ci satysfakcji. Bywa i tak. Ciężko mieć pretensje, że się kogoś nie polubiło :)
    Albo się kogoś lubi, albo nie.
    Tak samo rzecz się ma z męskimi bohaterami.
    Szczerze? Nie wiem, czy wytrzymałabym z facetem pokroju Leo. ;)
    Ale gdy bohater budzi emocje (jakiekolwiek: nawet naszą antypatię), autor może uznać to za sukces. Najgorzej, gdy bohater jest tak bezbarwny, że jedyne co wzbudza, to ziewanie... ;)

    Kończąc: jeszcze raz dziękuję za recenzję :)
    Jestem Twoją dłużniczką.
    Pozdrawiam.
    Augusta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, kompletnie nie spodziewałam się pani tutaj i przyznam, że jak tylko zobaczyłam od kogo jest ten komentarz, zszokowalo mnie totalnie. poważnie! Jestem pod wrażeniem, myślałam, że pani mnie zjedzie, wytknie wszystkie błędy stylistyczne (niestety jest ich mnóstwo, ale człowiek uczy się na błędach) a tu takie zaskoczenie. Baaaardzo dziękuję za komentarz oraz za sugestie jak i też miłe słowa, choć głupio mi je przyjąć, bo gdybym była na pani miejscu, nie wiem jakbym zareagowała...

      Pozdrawiam! ;)

      Usuń
    2. Nie jestem redaktorem/korektorem, więc błędów nie nawykłam wytykać, tym bardziej, że często takie zachowania przypominają postępowanie wg powiedzonka: wiódł ślepy kulawego ;)

      Oliwio, normalnie byś zareagowała, bo jak inaczej postępować?
      O gustach się nie dyskutuje.
      Jeszcze raz wspomnę o fragmencie Twojej recenzji: wytknęłaś mi błąd, którego nikt wcześniej nie zauważył i to jest niesamowicie cenne :)
      Przemilczę, ile tych "zaśmiał/a się" znalazłam w Eperu :P (licznik w pliku), bo aż wstyd ;)

      Od razu sprawdziłam pod tym kątem dwie powieści, które teraz kończę pisać i... ;) (ale już zrobiłam porządek).

      Mam nadzieję, że mimo wszystko kiedyś zmienisz zdanie i skusisz się na Habbatum (obiecuję, że będziesz mocno zaskoczona, bo Anna to niezłe ziółko ;) Niestety, biedny Leo jeszcze bardziej dostanie po uszach, no ale chyba mu się należy, bo czasami zachowuje się jak ostatnia melepeta). Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)