wtorek, 16 lutego 2016

32. Recenzja książki: Piękna katastrofa - Jamie McGuire


Dziewiętnastoletnia Abby Abernathy wybiera uniwersytet jak najdalej od domu rodzinnego, żeby zapomnieć o przeszłości u boku matki alkoholiczki i ojca hazardzisty oraz o własnej głęboko skrywanej tajemnicy. Marzy o ustabilizowanej przyszłości. Travis Maddox uosabia wszystko to, od czego Abby chce uciec: brutalną siłę, fantazję i niefrasobliwość w związkach z dziewczynami, które o dziwo nie mają mu za złe, że zalicza jedną po drugiej. Tylko Abby - choć czuje, że jakaś zupełnie dla niej niezrozumiała siła przyciąga ją do tego chłopaka - nie chce mu ulec. A jednak godzi się na proponowany przez niego zakład: jeśli wygra ona, Travis zostawi ją w spokoju; w razie jego wygranej zamieszka z nim na miesiąc.
(źródło: lubimyczytac.pl)

Piękna katastrofa to kolejna książka, którą zdecydowałam się przeczytać pod wpływem pozytywnych opinii. I kolejna, przy której jedynie można dobrze się bawić, bowiem ważniejszych wartości z niej nie wyciągniemy.

Powieść napisana przez Jamie McGuire nie różni się niczym szczególnym od innych książek z gatunku New Adults. Znacie to? Niegrzeczny chłopak (najlepiej z tatuażami), największe ciacho na uczelni. I ona, niepewna siebie dziewczyna pochodząca z małego miasta, z którym nie wiąże przyjemnych wspomnień. Zanim jednak zjadę tę książkę, chciałabym pogratulować autorce pewnego aspektu, który niezwykle mnie drażni w takich książkach - główna bohaterka nie dała się od razu uwieść Travisowi, jak to zwykle czynią żeńskie postacie już w pierwszych rozdziałach. Abby miała mocny charakter, nie pozwoliła się wykorzystać ani omotać końskimi zalotami. Nie wzdychała do Travisa co drugie zdanie (mimo że był silny, miał tatuaże i własny motor) ani nie rozczulała się nad jego niebiańskimi mięśniami. Główna bohaterka miała po prostu własne zasady i ciekawie się czytało o postaciach, którzy stopniowo się poznają, a nie od razu i bez pamięci się w sobie zakochują.

Jeżeli chodzi o Travisa, nie było już tak kolorowo - czasami aż za perfekcyjnie, aby było to możliwe w prawdziwym życiu. Ciągłe sukcesy w walkach i oczywiście sposób, w jaki zwracał się do Abby były zbyt polane lukrem. Mimo że główna bohaterka była dosyć znośna, to jednak na samym końcu książki mocno dawała w kość - zachowywała się jak księżniczka, najważniejsza była dla niej duma, w dodatku ciągle była zirytowana nie wiadomo czym. Na miejscu Travisa zostawiłabym tę dziewczynę w spokoju, samą, aby się nieco ogarnęła, bo już sama nie wiedziała czego chce.

Piękna katastrofa skupia się przede wszystkim na wątku miłosnym, co dla fanów książek Young/New Adults jest dobre, ale dla osób, które przez przypadek sięgnęły po tę książkę, nie widząc co ich tak naprawdę czeka, poczują się zawiedzeni i zmęczeni ciągłymi kłótniami głównych bohaterów. Przyznam, że chyba jestem w tej pierwszej grupie, aczkolwiek czuję się trochę zawiedziona - autorka mogła skupić się na ciekawszych momentach w książce i je nieco rozwinąć w taki sposób, aby czytelnik mógł nieco odpocząć ciągłymi rozstaniami i powrotami Abby i Travisa.


Jamie McGuire napisała niezbyt ambitną książkę poruszającą błahe problemy. Travis lekko mnie mdlił, a głównej bohaterce chyba się zbliżał okres. Mimo tego raczej nie żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze, w końcu nie była ona na tyle zła, abym nie mogła jej skończyć. Autorka oszczędziła jakichkolwiek opisów, skupiła się głównie na uczuciach głównych bohaterów. Jeśli lubicie lekkie książki, przy których możecie wyłączyć mózg, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia mogę polecić wam tę książkę. Jest jeszcze jedna kwestia, którą poruszę bardzo delikatnie, tak aby nawet minimalnie nie zaspojlerować osobom, które nie czytały Pięknej katatrofy, a mianowicie chodzi mi o zakończenie. Trzy razy nie dla takich zakończeń! Co to w ogóle było?

Piękna katastrofa | Chodząca katastrofa

***************************************************************************

Tytuł: Piękna katastrofa
Oryginalny tytuł: Beautiful disaster
Autor: Jamie McGuire
Przekład: Agata Karolak
Polskie wydanie: 5 sierpnia 2015
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 464
Cena: 35 zł (?)
Ocena: 4/10

11 komentarzy:

  1. Raczej się nie skuszę. Nie przepadam za książkami gdzie wątek miłosny znajduje się na pierwszym planie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tę książkę we wakacje i pomimo tego, że (zdecydowanie) nie jest arcydziełem, to miło spędziłam przy niej ten wakacyjny czas. Czułam, że zamiast książki czytam jakieś opowiadanie na wattpadzie, a nie mogę tego zapisać ani na minus ani na plus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach tę książkę, ale trochę odstrasza mnie od niej to ciągłe rozstawanie się bohaterów, ponieważ po przeczytaniu After wiem jakie to potrafi być irytujące...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Udało mi się zgadnąć fabułę, choć ogółem mało czytam takich książek. :D Chyba nie dla mnie, bo jak Layken mam obawy o powtarzanie utartego schematu. Pozdrawiam!

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i o ile sama historia nie była taka zła, to nie mogłam znieść Travisa, strasznie mnie irytowało jego zachowanie dupka

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że książka nie przypadła Ci do gustu. Mnie akurat szalenie się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam w planach sięgnąć po tę książkę, ale jeśli nie wyróżnia się ona niczym spośród innych powieści z tego gatunku, to chyba jednak sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie skuszę się na tą pozycję. Przeczytałam już nie jedną taką pozycję i już mam serdecznie dość czytania takich powieści, w których ten motyw się pojawia, bo nie ukazuje niczego nowego. Wszystko to jest powielane na różne sposoby, co powoduje, że mam ochotę czytać coś innego.
    Pozdrawiam,
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie ta powieść niesamowicie działa na nerwy. Irytujący bohaterowie. Ich ciągłe rozstania i powroty doprowadzały mnie do szału. Książka nie jest jakoś tragicznie zła, ale na pewno nie na tyle dobra żebym sięgnęła po drugi tom, który podobno niczym nie różni się od pierwszego.
    Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Słaba ocena, ale pomimo wszystko mam w planach i sama się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie już chyba nie bawią takie powieści, bo jeżeli już mam przeczytać coś lekkiego i niewymagającego, to zdecydowanie wolę sięgnąć po jakąś pozytywną, ciepłą historię, która może nie jest specjalnie odkrywcza, ale pozwala przyjemnie spędzić czas.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)