poniedziałek, 11 kwietnia 2016

33. Recenzja książki: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - Kirsty Moseley


Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…
(źródło: bookgeek.pl)

Chłopak który zakradał się do mnie przez okno jest niedawno wydaną książką z gatunku Young Adult, którą porównałabym do Utraty Rachel van Dyken oraz Pięknej Katastrofy autorstwa Jamie McGuire - nie ulega wątpliwości, że owe pozycje to tylko lekkie i nieobowiązujące love story, przy których możemy się odprężyć i przy okazji wyłączyć myślenie. Coś, co jednak wyróżnia powieść Kirsty Moseley od powyższych powieści, to niestety fabuła pozbawiona jakiegokolwiek sensu oraz głupota bohaterów, przez którą wyłam, wyłam i jeszcze raz wyłam...

Amber jest szesnastoletnią dziewczyną, która wiodłaby dość spokojne życie, gdyby nie to, że w dzieciństwie była ofiarą przemocy domowej oraz do trzynastego roku życia molestował ją własny ojciec. Z tego powodu główna bohaterka stara się za wszelką cenę unikać kontaktu cielesnego, chyba że chodzi o Liama, chłopaka, który od dwunastu lat co noc zakrada się do niej przez okno, pociesza ją oraz przy okazji przy niej zasypia. Na tym właśnie kończy się sens książki.

Główna bohaterka nie daje zapomnieć czytelnikowi o swojej bojaźliwej i nieśmiałej naturze, wręcz przeciwnie, napotyka o tym tak często jak tylko sie da. Tylko co z tego, skoro za chwilę ubiera się prowokacyjnie do szkoły (mimo że sama ma dość takich właśnie dziewczyn) oraz publicznie zakłada się, że za cztery tysiące dolarów prześpi się ze szkolnym ciachem, czyli Liamem. Naprawdę, trudno było mi zrozumieć charakter Amber, nie wspominając już o jej dziecinnym zachowaniu i toku myślenia, za którym w pewnych momentach nie nadążałam.

Nie będę rozwodzić się na temat codziennego nocowania z chłopakiem w wieku ośmiu lat oraz szczegółowym analizowaniu w jaki magiczczny sposób Liam zakrada się do Amber przez okno położone na drugim piętrze. Cała ta książka wydaje mi się nierealna, a większość sytuacji opisanych w książce jest po prostu surrealistyczna - Kirsty Moseley naoglądała się za dużo latynoskich oper mydlanych.

Jak już wspominałam, główna bohaterka w jednej chwili jest grzeczną i przyzwoitą licealistką, która w życiu nie umówiłaby się na randkę, a w drugiej robi z siebie skończoną idiotkę i szkolną gwiazdę. Co do Liama - ostatnio naczytałam się masę pozytwynych recenzji odnośnie jego perfekcyjności oraz urokowi osobistemu. Szczerze? Według mnie, Liam to typowa męska postać, wzorowana na szkolnym sportowcu i przystojniaku, który ledwo radzi sobie z myśleniem. Faktycznie, chłopak na początku był świetną postacią, śmieszyły mnie momenty, w których przekomarzał i nabijał się z Amber albo kiedy kłócił się z Jakiem. Im dalej jednak brnęłam w tę książkę, z szarmanckiego i zabawnego Liama robiła się ciepła klucha, która nie ma nic ciekawego do powiedzenia, oprócz rozpływania się nad urodą Amber.

Odnośnie innych postaci - sytuacja niemalże taka sama jak u amanta głównej bohaterki. Żadna nie wniosła nic wartościowego i interesującego do książki, w dodatku większość została stworzona tylko po to, aby mieć za zadanie ochraniać, komplementować albo podrywać główną bohaterkę. Ponad 95 % dialogów i opisów nie dotyczyła właściwie niczego ważnego, tylko samych farmazonów i błachostek.

Na początku powieść Kisrty Moseley naprawdę mi się podobała, wątek z problemem rodzinnym dodawał tej książce coś innego, a zarazem świeżego, niestety im dalej zbliżałam się końca, tym bardziej lektura wydawała mi się głupia i przewidywalna. Większość fragmentów była tak naprawdę niepotrzebnych i nieefektownie zapełniała strony, przez co momentami można było się przy niej zdrzemnąć.

Nie wiem kim jest Kirsty Moseley i ile ma lat, ale łatwo da się zauważyć, że ową książkę napisała dość młoda i niedoświadczona osoba, która niezaprzeczalnie pogubiła się w tej historii. Nie studiuję psychologii, w dodatku jestem młodsza od Amber, ale mimo tego gołym okiem zauważyłam, że w zachowaniu i rozumowaniu bohaterów ewidentnie jest coś nie tak - Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno miał być wzruszającą i pełną emocji powieścią, niestety wyszło z tego nieporozumienie.

Podsumowując, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno potrafi w szybki sposób poprawić czytelnikowi humor, ale nie da się ukryć, ze to jedna z najgorszych książek dla młodzieży, jaką miałam okazję w życiu przeczytać. Owszem, spędziłam z nią kilka miłych chwil oraz miałam częsty problem z opanowaniem śmiechu w niektórych momentach, natomiast nie uważam, żeby taka pozycja była warta uwagi. Może gdybym była kilka lat młodsza, prawdobodobnie książka nie wydawałaby mi się taka zła. A szkoda, bo liczyłam na dużo więcej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

6 komentarzy:

  1. Też spodziewałam się czegoś więcej, a szkoda bo książka zapowiadała się naprawdę ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  2. A miało być tak pięknie... :( Kolejna negatywna opinia na temat tej książki jaką jest mi dane przeczytać... Co do samej powieści: Czego już na półce, ale nastawiona jestem do niej coraz bardziej negatywnie :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, a powiem Ci, że chciałam przeczytać tę książkę. Dzięki Tobie nie popełnię tego błędu. Może następna książka tej autorki będzie lepiej dopracowana ;) U mnie niestety równeż pojawiła się powieść, którą musiałam ocenić tak nisko :/ To nie zmienia faktu, że świetna recenzja, aż chciało się czytac ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, muszę przyznać - może dlatego, że już trochę wyrosłam z takich historii :) Co do książki, pierwsze co wpadło mi do głowy podczas czytania Twojej recenzji to "kurde, jaki głupi pomysł na fabułę" oraz "i on tak zwyczajnie się zakrada?!", ogólnie już samo to mnie do niej zniechęciło :D

    Dzięki za recenzję, będę unikać! :D I ewentualnie odradzać innym! :D
    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie fajnie, raczej nie będę traciła na nią czasu, bo po co?
    Nie lubię książek bez sensu ani bez przekazu, głupi bohaterowie też nie dla mnie:)
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fabuła pozbawiona sensu i głupota bohaterów skutecznie odrzuciły mnie od tej książki. Raczej nie będę poświęcać na nią czasu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)