środa, 20 kwietnia 2016

34. Recenzja książki: Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? - Estelle Maskame


Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.
(źródło: lubimyczytac.pl)

Wydawnictwo Feeria Young nie kazało nam długo czekać na premierę drugiego tomu serii Dimily, ale mimo tego uważam, że sześć miesięcy to stanowczo za długo! - nawet nie wiecie z jaką niecierpliwością czekałam na tę książkę. Moja opinia na temat pierwszej części nadal jest bardzo pozytywna, głównie dlatego, że nie mam nic przeciwko lekkim i nieobowiązującej powieściom Young Adults.

Fabuła książki ze słonecznej i urokliwej Santa Monicy przenosi się do parnego i tłocznego Nowego Jorku, co okazało się strzałem w dziesiątkę, ale nie ukrywam, że brakowało mi kalifornijskiego miasteczka, w którym rozpoczęła się seria Dimily. Tęskniłam za plażami, imprezami oraz starym, dobrym i w dodatku irytującym Tylerem, który w ciągu tych dwóch lat przechodzi ogromną zmianę. Nie da się ukryć, że zachowania większości bohaterów uległy diametralnej metamorfozie, a fakt iż główna bohaterka stała się odpowiedzialną i dojrzałą kobietą dodaje tej powieści samych plusów.

Żartowałam! Drodzy czytelnicy, nie oszukujmy się - to wciąż ta sama, niezdecydowana i mająca bzika na punkcie swojego przyrodniego brata Eden. Wydaje mi się, że w pierwszym tomie główna bohaterka w ogóle mnie nie irytowała, wręcz przeciwnie - z łatwością wybaczałam jej wszystkie lekkomyślne decyzje, w końcu była jeszcze młodą i zagubioną szesnastolatką. Tego samego jednak nie mogę powiedzieć o Eden w drugim tomie. W Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? dziewczyna bardzo często zachowywała się jak małe dziecko, przez co dziesiątki razy z rzędu przerywałam czytanie, ponieważam czułam się ogromnie zażenowana postępowaniami głównej bohaterki, nie wspominając już o tym, że były chwile, kiedy musiałam odetchnąć od jej głupoty.

Początek książki szedł mi mozolnie, dopiero po jakiś stu stronach zaczęło dziać się coś konkretnego, wskutek czego nie mogłam oderwać się od tej powieści ani na moment. Mimo że większość wątków okazała się dość przewidywalna ja i tak z podekscytowaniem przewracałam kolejne strony - historia Eden i Tylera porwała mnie do tego stopnia, że książkę przeczytałam niezwykle szybko.

Tak samo jak Santa Monicy brakowało mi większości postaci, które niestety miały niewielki udział w tym tomie. Plusem jednak jest to, że pojawiło się paru nowych bohaterów bez których ta książka nie byłaby taka sama.

Podsumowując, Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? to dobra kontynuacja pierwszego tomu, ale moim zdaniem zabrakło jej tego czegoś i bez wątpienia Czy wspominałam, ze Cię kocham? okazało się lepszą pozycją. Pióro Estelle Maskame raczej nic się nie zmieniło, nadal jest one lekkie i nieskomplikowane w odbiorze. Bezapelacyjnie w pierwszej części było więcej ciekawszych wątków i dialogów, w dodatku szkoda, że główna bohaterka zdziecinniała - w pierwszym tomie sprawiała wrażenie bardziej dojrzałej i rozsądnej. Kiedyś wspominałam, że nie lubię czytać danej książki więcej niż jeden raz, natomiast seria Dimily na tyle mi się spodobała, że bez wątpienia nieraz do niej powrócę. Mimo banalnej fabuły oszalałam na punkcie tej serii i nie ma mowy, żebym cierpliwie czekała kolejne pół roku na ostatni tom.

6 komentarzy:

  1. Muszę kiedyś ją przeczytać, całą serię oczywiście. Trochę mnie odstrasza mnie nuda przez pierwsze 100 stron,ale co tam :D Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety to nie jest książka dla mnie :/ Potrafię wybaczać głównych bohaterom, ale moja cierpliwość do nich ma swoje granice... Nie przebrnęłam, przyznaję się bez bicia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś czytałam pierwszą część i nie byłam zbytnio zachwycona, więc podaruję sobie kontynuację. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja koniecznie muszę sięgnąć po pierwszą część. Szkoda, że druga nie była równie dobra, ale mam nadzieję, że obie mi się spodobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam trochę inne zdanie na temat tej książki... Raczej po następne części nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, ja już mam dość czytania recenzji tych książek, choć ty przynajmniej mnie rozbawiłaś tym fragmentem o Eden :D ale to książka totalnie nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)