niedziela, 17 lipca 2016

40. Recenzja książki: Lato drugiej szansy - Morgan Matson


Taylor Edwards ma nieprawdopodobnie utalentowane rodzeństwo i dobrze ugruntowane przekonanie, że niczym się nie wyróżnia. No, może poza tym, że nienawidzi konfrontacji i ucieka, ilekroć na horyzoncie majaczą kłopoty. Kiedy okazuje się, ze ojciec Taylor jest ciężko chory, rodzina podejmuje decyzję, że wszyscy razem spędzą lato w domku nad jeziorem z którym wiąże się wiele wspomnień.
(źródło: bookgeek.pl)

Dużo osób z pewnością słyszało o Morgan Matson, autorkce książek Aż po horyzont czy Odkąd cię nie ma, które i u nas zdobyły rzesze zwolenników. Naprawdę trudno mi było nie sięgnąć po książkę jaką jest Lato drugiej szansy głównie ze względu na rekomendacje widniejące na okładce: Warto zaopatrzyć się w chusteczki oraz Wzruszająca, świetnie napisana książka. 

Nie ma co ukrywać, coraz bardziej rozczarowuję się na młodzieżówkach. Niby inne historie, inni bohaterowie i inna fabuła, ale za każdym razem odnoszę wrażenie, że czytam to samo. Autorom młodzieżowym coraz trudniej napisać coś świeżego, przejmującego, po prostu czegoś, co zostanie w głowie na dłużej, a nie wyparuje po kilku godzinach - i to wcale nie dlatego, że naczytałam się za dużo takich książek, gdyż dopiero od niedawna się do nich przekonałam i zaczęłam po nie sięgać.

Lato drugiej szansy zdecydowanie jest nieudaną powieścią. Morgan Matson rozpisała na prawie pięćset stron historię zwyczajnej nastolatki, która wyjeżdża na wakacje do nudnego Lake Phoenix, ma chorującego ojca oraz chłopaka, w którym po raz drugi w życiu się zakochuje. Gdyby nie rozdziały poświęcone choremu tacie, ta książka naprawdę byłaby czymś okropnie monotonnym. Nawet wątek miłosny mnie nie porwał - okazał się po prostu mdły i nie wzbudził we mnie żadnych żywych emocji. Henry to typowy książkowy chłopaczek, nieciekawy, bez charakteru, jednakże z tą różnicą, że nie jest bad boyem i nie ma tatuażów. Taylor też nie byłaby taka zła, gdyby miała coś ciekawego do powiedzenia... Szczerze powiedziawszy, ona chyba sama nie wie, po co chce być z tym Henrym - z jej gadaniny można śmiało wyciągnąć wnioski, że zależy jej głównie nie na swoim amancie, tylko na tym, co jej ten amant może zaoferować - głównie chodzi o obściskiwanie się na moście i dostawanie darmowych słodyczy z piekarni, które non stop przynosi dla niej Henry z piekarni jego ojca. Żenada.

Naprawdę chciałabym zrozumieć, dlaczego inni czytelnicy widzą tyle pozytywów w tej książce. Ani się nie wzruszyłam, ani nie potrzebowałam zaopatrzyć się w chusteczki. Fakt, że było mi trochę smutno z powodu ojca Taylor, ale autorka nie potrafiła przedstawić tego w taki sposób, aby czytelnikowi faktycznie złamać serce. Nie zapomnijmy jednak, że to jeden z niewielu plusów tej historii, pióro autorki też nie powala, widać, że dopiero zaczyna swoją przygodę z pisaniem. Nie wiem jak wygląda reszta jej książek, ale jak na razie Morgan Matson nie zachęciła mnie do tego, żebym jakoś szczególnie pragnęła się z nimi zapoznać.

Lato drugiej szansy to typowa młodzieżówka, która obiecywała dużo a niestety okazała się nudną książką, którą mimo wszystko przyjemnie się czytało. Idealnie nadaje się jako miła i nieobowiązująca książeczka dla zabicia nudy. Powieść Morgan Matson nic nie wniosła do mojego życia, no może z wyjątkiem ostrzeżenia, żeby coraz rzadziej sięgać po takie zapychacze.

***************************************************************************

Tytuł: Lato drugiej szansy
Oryginalny tytuł: Second chance summer
Autor: Morgan Matson
Przekład: Małgorzata Kaczarowska
Polskie wydanie: 23 kwietnia 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 450
Cena: 37, 90 zł
Ocena: 3/10

4 komentarze:

  1. Chciałam tę książkę przeczytać, ale teraz już sama nie wiem. Nie lubię mdłych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś stałam w księgarni i zastanawiałam się czy kupić tę pozycję. Teraz widzę, że dobrze, iż jednak jej nie kupiłam...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory z twórczości tej autorki poznałam jedynie "Aż po horyzont". Książka bardzo mi się spodobała i miałam (nadal mam) straszną ochotę na inne jej powieści. Najwyżej będę unikać "Lata drugiej szansy", a nastawię się na "Odkąd cię nie ma". Nie chcę sobie psuć humoru taką okropną główną bohaterką (to jej zachowanie względem Henry'ego już zdążyło mnie zirytować).

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja nie miałam planach przeczytać tej książki, więc i tak nie zawiodłabym się. W ogóle jakoś nie mam ochoty sięgać po twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)