sobota, 27 maja 2017

42. Recenzja książki: Lato Eden - Liz Flanagan


Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało…
(źródło: iuvi.pl)

Często sięgam po takie pozycje, ponieważ motyw z rozwiązywaniem zagadek oraz odnalezieniem kogoś (w obyczajowych książkach) naprawdę mi się podoba. Jak jednak było z Latem Eden?

Na początku główna bohaterka sprawia wrażenie kreatywnej i nieschematycznej piętnastolatki, bo jak sama twierdzi, uwielbia sztukę, chodzi na warsztaty z pisania i projektuje tatuaże. Ma też w miarę odróżniający ją od rówieśników sposób ubierania, bowiem jest typową gotką, która co chwila zmienia kolor włosów i doskonale się z tym czuje. To jednak tyle, jeśli chodzi o wyjątkowość i niepowtarzalność Jess - swoim zachowaniem, sposobem myślenia i rozumowaniem wypada bardzo typowo i papierowo. A wiadomo, że jeśli główna bohaterka niczym szczególnym się nie wyróżnia i jest kolejną typową mdłą postacią, nie będzie to zbyt udana książka.

O reszcie bohaterów mogłabym powiedzieć to samo - zero jakichkolwiek głębszych opisów, dzięki którym czytelnik mógłby jakoś rozróżnić postaci, wszyscy, czy to dziewczyny ze szkoły, czy rodzice Eden zlewają się w jedną całość i naprawdę trudno było mi żywić do nich jakąś lepszą emocję niż obojętność.


Książka została napisana prostym i lekkim językiem, ponieważ w głównej mierze jest skierowana do nastolatków. Co ciekawe, autorka niesamowicie dobrze poradziła sobie z przedstawieniem takich problemów jak przemoc wśród równieśników czy tytułowe zaginięcie Eden w tak nieobowiązujący, ale jednocześnie zmuszający do refleksji sposób, że ani nie jest on przesadzony, ani nie przypomina poradnika skierowanego do rodziców.

Trudno jest mi określić, co tak naprawdę spodobało mi się w tej książce. Pomysł na fabułę okazał się naprawdę dobry, ale brakowało mi więcej zwrotów akcji i bardziej rozbudowanej zagadki wokół zaginięcia przyjaciółki Jess. Lato Eden jest powieścią poprawną, skierowaną do młodszych nastoletnich czytelników, która porusza naprawdę ważny współczesny temat. Lektura nie wywarła na mnie sporego wrażenia, niemniej podczas czytania byłam mocno zaabsorbowana, by poznać zakończenie. Nie ukrywam, że niesamowicie szybko i z zaciekawieniem przerzucałam kolejne strony, ale to niestety za mało, bym mogła każdemu polecić tę książkę.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu IUVI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)