środa, 2 sierpnia 2017

45. Recenzja książki: Promyczek - Kim Holden


Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha, nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża, by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.
(źródło: lubimyczytac.pl)

Nigdy nie chciałam sięgać po tę książkę, naprawdę. Jednak zbyt dużo naczytałam się pochlebnych opinii, w których wręcz zmuszano mnie do zapoznania się z Promyczkiem, że nie miałam wyboru.

Choć nie jest to aż tak ważne, to jestem wam winna wyjaśnienia, dlaczego nie chciałam sięgnąć po dzieło Kim Holden. Bowiem od samego początku Promyczek kojarzył mi się z Piękną katastrofą Jamie McGuire oraz Utratą Rachel Van Dyken - książkami, które żałuję, że przeczytałam i uważam, że są totalnymi gniotami z irytującymi głównymi bohaterkami, płytkimi postaciami oraz oklepanym romansem. Czymś, co jest na kilka wieczorów i czymś, po czym standardowo czuję się zniesmaczona mdłym zakończeniem. Takie książki zazwyczaj nic nie wnoszą do mojego życia, a jedynie trenują moją cierpliwość. Dlaczego więc ulegam i sięgam po takie pozycje? Odpowiedź jest banalna - bardzo, bardzo zachęcające rekomendacje na lubimycztytac.pl.

Podobnie było z dziełem Kim Holden, choć może nie całkiem. Główna bohaterka, czyli Kate bez wątpienia różni się od typowych żeńskich postaci spotykanych w takiego typu książeczkach. Dziewczyna ma naprawdę sporo do powiedzenia (nawet wartościowego!), przeszła w swoim życiu bardzo dużo i jest największą optymistką, o jakiej dotychczas czytałam (oczywiście z wyjątkiem Amber Appleton z Prawie jak gwiazda rocka). Jeśli chodzi o optymizm głównej bohaterki, to nie da się ukryć, że takie podejście do życia w pewnych sytuacjach robiło się delikatnie nierealne i odbiegało od zdrowej rzeczywistości. Niesamowicie nie dawało mi również spokoju ciągłe zachwycanie się Kate innych bohaterów, którzy niejednokrotnie tak emocjonowali się jej osobą, że miałam tego dość. Katie jest niesamowita. Promyczek jest taka optymistyczna. Nie ma podobnej na tym świecie jak ona! Uuuuu.

Niektórzy bohaterowie byli w miarę w porządku, a niektórzy nieco mniej. Z Gusem, Shelly i może Duncanem faktycznie się polubiłam i chętnie wyszłabym z nimi na kawę, ale Keller to jakieś nieporozumienie. Strasznie mdły i nieciekawy facet, którego raczej traktowałam z przymrużeniem oka. Po prostu się nie polubiliśmy. Nie te charaktery.

Oprócz tego dość istotnym mankamentem tej książki jest więź pomiędzy Gusem a Kate. Na początku bardzo podobała mi się ich relacja, to jak są sobie oddani i ile lat się już ze sobą przyjaźnią. Przypadły mi do gustu zabawne dialogi, które wymieniali między sobą i sposób, w jaki się o siebie troszczą. Z czasem jednak ich gadki szmatki zaczęły robić się lekko irytujące i podczas czytania miłosiernie długich pożegnań typu Pa, Gus. Pa, Promyczku. Kocham cię. Ja też cię kocham miałam ochotę wyć.

Promyczek to bez wątpienia udana książka Kim Holden. Jak widać, czepiałam się samych drobnostek, ponieważ nie dopatrzyłam się większych nieścisłości. To, że jest to książka lekka, w miarę przyjemna i niezbyt odmieni wasze życie, chyba nie muszę wspominać. Historia Kate była po prostu kolejną młodzieżówką z romansem w tle, jednak trzeba przyznać, że dzięki świetnym dialogom i trochę wyróżniającej się głównej bohaterce książka nie sprawia wrażenia takiej jak inne. Czy żałuję, że po nią sięgnęłam? Oczywiście, że nie, bo mimo wszystko Kate i Gus zostaną w mojej głowie na dłużej. Jestem tylko trochę rozczarowana, gdyż pomimo tylu świetnych opinii ta książka niestety na nie nie zasługuje. Pióro Kim Holden nie porwało mnie na tyle, bym mogła zdecydować się na jej inne książki, ale jeżeli lubicie takie klimaty, czujcie się zachęceni.

2 komentarze:

  1. Również czytałam wiele pochlebnych opinii i szkoda, że książka nie spodobała Ci się aż tak. Ja chyba mimo wszystko spróbuję :)
    kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedyna niezbyt pochlebna opinia na temat tej książki jaką miałam okazję przeczytać. Szkoda, bo miałam nadzieję, że ten tytuł wywoła we mnie sporo emocji, ale nie wydaje mi się, żeby tak było. Pomimo tego, dam mu szansę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz, bowiem motywuje on do dalszego pisania oraz prowadzenia bloga. Miło mi również będzie, jeśli dołączysz do obserwatorów :)